home bird

Mieszkanie w stylu industrialnym – realizacja

Sie
24

 

W końcu miałam niewątpliwą przyjemność zrobić zdjęcia w mieszkaniu, które projektowałam ubiegłej zimy.
Muszę z nieukrywaną satysfakcją przyznać, że realizacja wyszła znakomicie. Przede wszystkim wielką w tym rolę mają inwestorzy, którzy byli niesłychanie konsekwentni w realizacji i nie podejmowali pochopnych decyzji przed zakupem kolejnych elementów wystroju. W mieszkaniu nie ma zbędnych rzeczy, a każdy detal jest przemyślany.
Piękną robotę wykonała firma wykonawcza, zaczynając od ścian i sufitu, pod zabudowę pod oknem, meble, kończąc na klamkach i systemach przesuwnych drzwi.

Niech zdjęcia mówią same za siebie.

 

 

 

 

 

Nasza kuchnia – meble pod oknem

Lip
13

 

Kiedy od projektu koncepcyjnego do wykonania mija dużo czasu, zawsze pojawiają się zmiany. I tak o to nasza niemal cała biała kuchnia zmieniła się w kuchnię czarno-białą z dużą ilością drewnianych elementów i kolorowymi płytkami w stylu azulejo. Co prawda to ostatecznego efektu jeszcze chwila, ale wszystko wskazuje na to, że już niewiele się zmieni. Niewiadomą pozostaje jeszcze lampa nad stół.

Zmieniliśmy też lokalizację kuchenki. Inwestowanie w narożną płytę za ponad 2 tys. zł. wydało się nam jednak bez sensu. Postanowiliśmy pod oknem zrobić płytkie szafki na głębokość 40 cm, dzięki temu korzystanie z tradycyjnej płyty gazowej będzie wygodne, a jednocześnie będzie ułatwiony dostęp do okna. Minusem rozwiązania z narożną płytą była również odległość od okna. Nie powinno się lokalizować płyty gazowej w odległości mniejszej niż 50 cm od okna, ze względu na możliwość zgaszenia płomienia przez wiatr. Co prawda w nowoczesnych płytach gazowych są już odpowiednie zabezpieczenia na wypadek zanikania płomienia, lecz przepis nadal jest obowiązujący.

A skąd nagle te czarne fronty? Nie ma nic bardziej denerwującego niż różne rodzaje bieli obok siebie. Nasze białe drewniane fronty w połączeniu z nowymi zamawianymi frontami mogłyby wyglądać niekorzystnie. A czarne sprawiają, że jedne z drugimi nie „gryzą” się, a stanowią wyrazisty kontrast.

Z białego stołu zrezygnowaliśmy ze względu na to, że wiemy, że drewno wybacza więcej niż lakier. A w kuchni stół się użytkuje intensywnie, zwłaszcza gdy są małe dzieci. Wybraliśmy ekonomiczny wariant z drewna sosnowego z IKEA. Jest duży, rozkładany i mimo, że drewno jest dość miękkie i łatwo się rysuje, jesteśmy z niego zadowoleni.

Skąd się biorą wąskie sypialnie?

Mar
30

 

Przy okazji ostatnich projektów wnętrz, jeszcze przed rozpoczęciem prac projektowych, spotykałam się z pytaniami „Kto to projektował? I dlaczego?”.

Oto moja próba odpowiedzi na pytanie: Skąd się biorą wąskie sypialnie?

Kupując mieszkanie pierwszą rzeczą na jaką zwracamy uwagę to metraż mieszkania. Bo metraż to określona przestrzeń, bo łatwo można powierzchnię przełożyć na pieniądze. Drugą rzeczą na jaką patrzymy to rozkład – sprawdzamy ile ma pokoi, czy da się wydzielić kuchnię, czy w łazience mieści się wanna czy prysznic. Ale wielu osobom trudno jest ocenić jaką przestrzeń uzyska na danej powierzchni. Czy pokój o powierzchni 9 m2 będzie wystarczający dla dwójki dzieci? A może zostawmy dzieciom pokój dwunastometrowy a sypialnię zmieścimy jakoś na tych 9 m2… ale niewiele osób zwraca przy tym uwagę na szerokość pomieszczeń, ufając, że „jakoś to tam upchniemy”. A tu sprawa jest kluczowa.

Według obecnie obowiązującego prawa szerokość pokoju 1-osobowego powinna mieć co najmniej 220 cm szerokości w świetle ścian i powierzchnię 9 m2. Pokój dwuosobowy powinien mieć 270 cm szerokości i powierzchnię 12 m2. Co najmniej jeden pokój powinien mieć 16 m2 (wcale nie musi być to salon). Ale zdarza się, że salon z aneksem kuchennym ma zaledwie 20 m2, więc trzeba sobie wyobrazić, że kawał kuchni zajmie nam przestrzeń salonu. To są wartości minimalne i zgodnie z nimi deweloper może „meblować” swój katalog sprzedażowy. Nie może zatem do pokoju, który ma mniej niż 270 cm wstawić dwóch łóżek, ani takiego dwuosobowego. Niestety w katalogach sprzedażowych nie ma podanych wymiarów pomieszczeń, ale możemy być pewni, że jeśli na rysunku pomieszczenia nie ma wstawionego łóżka dwuosobowego to pokój na pewno ma szerokość mniejszą niż 270 cm (a być może ma ledwie 220 cm), i zmieszczenie tam realnie łóżka dwuosobowego z dostępem z dwóch stron będzie dość karkołomne albo wręcz niemożliwe.

Można by zapytać: po co architekci projektują w ten sposób? Zatem po kolei:
Najpierw deweloper kupuje działkę i chce by na nim powstał budynek jak największy, żeby sprzedać jak najwięcej powierzchni użytkowej mieszkań (PUM). Musi się liczyć z tym, że nie może zabudować działki totalnie, bo obowiązują go ograniczenia miejscowego planu oraz prawa budowlanego. Ale to nie znaczy, że by nie chciał. I wtedy zatrudnia architekta, który przedstawi mu koncepcję z możliwie maksymalną powierzchnią zabudowy (czyli jeśli może zabudować w 40%, to z całą pewnością będzie wymagał od architekta, by mu to zapewnił). A działki potrafią mieć nieznośnie nieregularne kształty i czasem trzeba się nagłowić jak tu spełnić te oczekiwania. No bo oprócz tego architekt musi wziąć pod uwagę wymagania prawa budowlanego: odległości od sąsiadów, odpowiedniego nasłonecznienia, nieprzesłaniania, warunki przeciwpożarowe, odpowiedniej ilości miejsc parkingowych etc. Trochę tego jest, ale za to, żeby zmotywować projektanta i by nakreślić mu wspólny cel, deweloper proponuje mu wynagrodzenie, którego wysokość będzie bezpośrednio uzależniona od wielkości PUMu.

I jakie mamy tego skutki? Działkę wypełnia się po brzegi, budynki oddalone są od siebie i od granic działki o minimalne wartości, na jakie dopuszcza prawo. Dodatkowo w budynkach trzeba ograniczać powierzchnie wspólne (bo tego się nie sprzeda) i robi się jak najwięcej mieszkań dostępnych z jednej klatki schodowej. Konsekwencją tego jest to, że mieszkania przeważnie mają okna z jednej strony (czyli są gorzej przewietrzane). Mamy więc klatkę schodową z korytarzem, a wokół niewielkie mieszkania. Na końcu korytarza często są mieszkania narożne (i to jest lepsza opcja) albo mieszkanie największe, „na przestrzał” – czyli mające okna po obu stronach budynku. Jest ono bardzo wąskie (od ściany do ściany), bo szersze (i sporo większe) trudniej byłoby sprzedać. A ponieważ budynki są szerokie (mierząc od okna do okna), ciemne przestrzenie w głębi mieszkania trzeba czymś wypełnić. Stąd się biorą przesadnie duże korytarze, napuchnięte łazienki oraz ciemne aneksy kuchenne w głębi salonu.

Niestety warunek jak największego PUMu nie jest tym, co dla przyszłych użytkowników jest dobrym kryterium. Z niego wynika bardzo dużo kompromisów, na jakie projektant musi iść z działem sprzedażowym dewelopera. Serce architekta boli, ale ostatecznie, przecież wszystko jest zgodnie z prawem. To nie są dobre czasy dla projektantów, a przecież oni cały proces kształcenia opierali na jakości architektury i potrzebach użytkownika. Rynek jednak weryfikuje sposób projektowania, bo ostatecznie „rację” ma ten, kto ma pieniądze. I niestety projektuje się tak, że „gorzej się już nie da” (bo byłoby to już niezgodne z prawem).

Czy to znaczy, że teraz buduje się gorzej niż w PRL-u? Pod pewnymi względami tak – „ustawność” starych mieszkań, nawet w „wielkiej płycie” często jest dużo lepsza niż w nowym budownictwie. Na nowych osiedlach często też próżno szukać zieleni tak pięknie wklejonej na wizualizacjach w folderach sprzedażowych. Oczywiście nie chcę tu niczego generalizować, bo są też ciekawe osiedla z mieszkaniami, do których nie można się przyczepić… Ale chciałabym przestrzec, że przy okazji kupowania swoich czterech kątów warto przeanalizować lokalizację, osiedle jak i samo mieszkanie „od podszewki”. Na samym początku trzeba się zastanowić, jak chcemy użytkować owe cztery kąty, ale też osiedle i dzielnicę na przestrzeni co najmniej następnych 10 lat.

Być może też już wkrótce przepisy mówiące o minimalnych wielkościach pomieszczeń w mieszkaniach w budynkach wielorodzinnych znikną i wtedy już tylko rynek będzie decydować o tym, co jest „dobre” (co się sprzeda). Deweloperzy już na to czekają, bo wtedy będą mogli sprzedawać mieszkania jeszcze mniejsze, o powierzchni użytkowej 15-20 m2. Wtedy tym bardziej należy umieć analizować rzuty mieszkań i próbować wyobrazić sobie swoją przyszłą przestrzeń życiową.

 

 

Mieszkanie w stylu industrialnym

Lut
02

 

Ostatnim moim projektem jest wystrój mieszkania o powierzchni 68 m2 we Wrocławiu. Realizacja właśnie powoli dobiega końca. Najbardziej lubię kiedy ekipa wykonawcza wchodzi praktycznie tuż po przekazaniu projektu. Trzeba wtedy szybko podejmować decyzje i rzadziej idzie się na kompromisy. Rozwleczona w czasie realizacja powoduje, że niepotrzebnie zaczyna się kombinować.

W tym przypadku wszystko poszło błyskawicznie. Najpierw powstał projekt na całe mieszkanie – duży salon z kuchnią, sypialnia z garderobą oraz łazienka i niewielki przedpokój. Powstało wygodne mieszkanie dla dwóch osób, które nie lubią bieli, a za to uwielbiają industrialny charakter wnętrz.

Zastosowaliśmy dwa rodzaje wykończeń – cegła i tynk betonopodobny (również na suficie). Właściciele zdecydowali się również na malowanie białych profili okiennych – nie wiem jak to wyjdzie w efekcie finalnym – do tego rozwiązania byłam najmniej przekonana, ale właściciele byli bardzo zdeterminowani.

Fascynacja turkusowym tapicerowanym łóżkiem wciąż trwa – jak widać to samo łóżko dobrze wygląda zarówno w wersji glamour jak i w industrialnym wnętrzu.

Mam nadzieję, że niedługo będę mogła pokazać wam zdjęcia z realizacji!

Nasza kuchnia – realizacja

Sty
31

 

Wpis ten powinien się znaleźć na blogu już w grudniu, ale przez inne obowiązki zabrakło na to czasu…
Pan techniczny spisał się na medal, pracował po nocach, gdy latorośle spały i prawie wcale nie przeklinał w myślach tej co to tak nawymyślała, a teraz on musi nie spać tylko trzymać szafę… Na szczęście dość szybko się regenerujemy i zapominamy o trudach prac, pewnie dlatego chce nam się robić kolejne rzeczy.

W trakcie realizacji, tuż przed finalnymi zamówieniami dokonaliśmy jeszcze kilku drobnych zmian: postanowiliśmy zamiast dolnych półek dodać drugie cargo, do głębokich szuflad dołożyliśmy dwie szuflady wewnętrzne, na górnych szafkach daliśmy mniejsze uchwyty okrągłe, a na dole podłużne jak było na wizualizacji.

  

Koszty wyglądały następująco:
– za docięcie płyty meblowej razem z frezowaniem pod hdf oraz dowóz zapłaciliśmy 1090 zł
– okucia, siłowniki, cargo, szuflady etc. to koszt 1877,65 zł
– fronty czarne, farby i półkę na wino kosztowały nas – 227,76 zł
Co daję na sumę równą 3195,41 zł.
W porównaniu do pierwszego kosztorysu, który szacowaliśmy na 2630 zł, cena wzrosła o 500 zł, na co jednak składają się koszty dodatkowych elementów oraz wysyłek rzeczy zamawianych w sklepach internetowych.

Na koniec, już po zamontowaniu piekarnika, doszliśmy do wniosku, że szuflada na wino lepiej wygląda w naturalnym kolorze i nie malowaliśmy jej.

Fronty wykorzystaliśmy ze starych szafek. Malowaliśmy je 4 razy farbą 3V3, pokrycie nadal nie jest idealne, ale moim zdaniem, niedoskonałości w takiej formie nie psują efektu finalnego, a my mamy satysfakcję, że zrobiliśmy coś trochę po swojemu.

Kolejny etap – zabudowa pod oknem – już wkrótce :).

Czarna łazienka

Gru
15

W erze jasnych barw, kiedy biel i jasna szarość święcą triumfy, gdzie białe kafle cegiełki i jasne drewno są „must have” każdego projektu… Mi się trafiają mroczne tematy. I właściwie jest tak samo, tylko dokładnie odwrotnie. Ciemność i mrok. Czystość form i ciemne drewno. Chrom i szkło. Kto ma odwagę chcieć czarną łazienkę?

Wąska sypialnia

Lis
29

 

Wąska sypialnia to w dzisiejszych czasach dość powszechny problem. Szerokość 222 cm jest koszmarem wielu projektantów wnętrz, po cichu przeklinających deweloperów (oraz ich architektów). O tym już niebawem w osobnym poście.

Wracając do meritum – pokój o wymiarach 220×430 cm jest mało ustawny, a przy chęci posiadania pełnowymiarowego, dwuosobowego łóżka, szafy i komody aranżacja możliwa jest w zasadzie tylko jedna – łóżko musi wylądować bokiem, pod oknem. Jeśli byśmy chcieli jednak uprzeć się i postawić łóżko na środku, wzdłuż pomieszczenia, mielibyśmy po bokach ok. 35 cm przejścia. To dość niedużo, ale na upartego wystarczy. Natomiast możemy być pewni, że nic więcej oprócz wąskiej szafy w pomieszczeniu się nie zmieści. A tu mieliśmy potrzeby większe. Sypialnia przez chwilę będzie zamieszkana przez nowego człowieka, zatem trzeba było znaleźć dla niego miejsce, ale jednocześnie trzeba było myśleć o tym, jak powinna wyglądać docelowo. Nie mogło też zabraknąć miejsca na przechowywanie.

ask_w3 ask_w5

Wnętrze według założeń miało być w odcieniach szarości z delikatnym błyskiem. Zależało mi na tym, by nie było zbyt ciemne i żeby mimo zimnych barw pozostało przytulne.
Najwięcej czasu zajęło mi wybranie, spośród miliona dostępnych, tej jednej jedynej tapety. I to właśnie nią jestem najbardziej zachwycona. To tapeta firmy Rasch z kolekcji Barbara Becker Home Passion. Biel delikatnie błyszczy jak śnieg, a szarość odbija otaczające światło. Jest delikatna, a jednocześnie wyrazista. Nie mogę doczekać się realizacji, żeby zobaczyć jak prezentuje się na ścianie.

Trzeba było też podjąć próbę optycznego poszerzenia pokoju. Stąd pojawiła się zabudowa grzejnika pod oknem oraz stworzenie swego rodzaju wnęki okiennej. Zaproponowałam dwa odcienie szarości. Ciemniejsza z nich miała być na ścianie z oknem i na fragmentach ścian długich, tworząc ową „wnękę”. Te fragmenty miały za zadanie sprawić wrażenie, że są kontynuacją krótkiej ściany, dzięki czemu jest ona optycznie szersza. Od góry „wnęka” zamknięta jest odsuniętą od krawędzi sufitu listwą dekoracyjną. Sufit za listwą również ma być ciemnoszary. Przez ten zabieg odrobinę skracamy pokój, jednocześnie go poszerzając. Dodatkowo zastosowana listwa ścienna pod oknem przedłużona jest blatem zabudowy grzejnika.

ask_w1 ask_w2

Białe meble na nóżkach, na tle jasnoszarych ścian dodatkowo dodają pomieszczeniu lekkości. A kolorowe dodatki ożywiają wnętrze. Właśnie poprzez zmianę dodatków jesteśmy czasem w stanie całkiem odmienić pomieszczenie. Wspólnie z inwestorami doszliśmy do wniosku, że potrzeba jest elementu z żywszym kolorem, a idealnie do tego nadawał się fotel. Potem pojawił się również wariant z kolorową tapicerką łóżka (chyba za mocno zainspirowałam się serialem Mad Man), ale ostatecznie to właśnie fotel ma zostać kolorystycznym wyjątkiem.

Nasza kuchnia – kosztorys

Paź
13

Zrobiliśmy projekt szczegółowy zabudowy do kuchni. Trzeba było trochę zweryfikować wymiary oraz układ w stosunku do tego co było na pierwszej wizualizacji. Projekty wykonawcze zawsze odrobinę się różnią od koncepcji. Obniżyliśmy zabudowę, żeby zostawić trochę więcej miejsca na swobodne odprowadzenie ciepła górą zza piekarnika. Będziemy robić trzy osobne szafki, zamiast jednej szerokiej szafy – będzie prościej ją złożyć w poziomie, a potem postawić w pionie. Na końcu wszystkie szafki razem ze sobą skręcimy.

Model

Zrobiliśmy także kosztorys. I tak:
– zamówienie dociętej płyty meblowej wraz z oklejaniem obrzeży oraz płytą HDF wyniesie około 900 zł.
– okucia, uchwyty, siłowniki, szuflady, cargo to koszt około 1500 zł
– czarne fronty (drewniane półki malowane farbą tablicową) oraz półka na wino to koszt około 230 zł.
w sumie wychodzi 2630 zł.

Fronty białe wykonamy ze starych frontów drewnianych, więc do kosztorysu nie wliczamy.
Z ciekawości, jak to się ma do cen proponowanych przez profesjonalne studia meblowe, wysłaliśmy zapytanie do kilku z nich.

adp_szafa

I tak zaproponowane oferty mieszczą się w granicach od 4800 zł do 9750 zł. Były to ceny wliczające koszt frontów białych. Oczywiście różnice między nimi wynikają częściowo z zaproponowanego wyposażenia oraz rodzajów frontów (lakier vs okleinka). Przykład: szafka cargo może kosztować 640 albo 1500 zł, do szafek górnych można zastosować siłowniki nie wymagające stosowania zawiasów (koszt ok. 100zł), a można też zastosować zawiasy+ zwykłe siłowniki gazowe+hamulce (trochę więcej pracy, ale koszt ok. 30 zł). Zawsze trzeba znaleźć ten złoty środek między jakością i ceną, tak żebyśmy z każdym otwarciem szafki się nie wściekali, że się coś nie domyka, ale żeby też nie zapłacić jak za zboże. Ostatecznie jednak zróżnicowanie cenowe ofert jest i tak dość duże.

Czy zmieścimy się w założonej kwocie? Zobaczymy już niedługo. Mała zaczyna pełzać, czas się wziąć do roboty!

Dreszcze

Paź
11

 

Zaczęłam myśleć o domku. Domku dla lalek albo dinozaurów, hipopotamów, ludzików Lego lub… to się jeszcze okaże. Obejrzałam trochę książek, które mam żeby się poinspirować, poguglałam po ulubionych stronach o architekturze. I normalnie miałam dreszcze. Tak się stęskniłam za projektowaniem jednak. Cholera.

Nora

Paź
11

Tak nazwali swoje mieszkanie właściciele, którzy zaprosili mnie na pierwszą rozmowę. Pomyślałam sobie, że nora to taka pieszczotliwa nazwa… może tak tylko mówią, a okaże się przytulnym rodzinnym gniazdkiem. Jednak przestępując próg domu zrozumiałam skąd to określenie. Mieszkanie nieduże, już na pierwszy rzut oka wykończone z gustem. W przedpokoju piękne, ogromne, stare lustro, nieduża kuchnia z niewielką ilością szafek, w niej mały stolik zrobiony z dawnej maszyny do szycia, a przy nim dwa „ghosty” – przezroczyste plastikowe krzesła w ludwikowym kształcie.
Na ścianach czerwona cegła i tynk betonopodobny, a wokół ciemność. „My lubimy ciemność” powiedzieli gospodarze na moją propozycję, żeby odsłonić rolety. Dziwne wnętrze, zupełnie „nie moje”, ale ciekawe i inspirujące.

Tematem okazał się salon, z którym za bardzo nie wiedzieli co można zrobić. Wszystkie ściany pomalowane na butelkową zieleń, w oknach rolety, stare drewniane meble. Trochę starych zdjęć i bibelotów, ale w sumie niedużo.

Zaproponowałam, żeby salon nie stanowił odrębnego stylu, tylko był naturalną kontynuacją już gotowych pomieszczeń. Zasugerowałam zostawienie mebli drewnianych, które już tam były. Rzadko jestem za tym, żeby wyrzucać drewno, które może służyć wiele lat, a starość, szczególnie w takim klimacie, dodaje mu jeszcze uroku.

Wariant 1:

wmm_w01_rend03 wmm_w01_rend02 wmm_w01_rend01 

Układ pomieszczenia w zasadzie nie dawał możliwości innej aranżacji niż była. Moją rolą okazało się pokazanie na wizualiacjach wnętrza, które już z góry było trochę zdefiniowane innymi pomieszczeniami. Zaproponowałam dwa warianty, zróżnicowane stołem jadalnianym, lampami i wykończeniem ścian. Mimo świadomości tego, że „idziemy w kontunuację wnętrz” właściciele były zaskoczeni efektem. Zaskoczeni, ale też zadowoleni.

Wariant 2:

wmm_w02_rend03 wmm_w02_rend02 wmm_w02_rend01